Charakter - tajniki psiej psychiki » Hierarchia - dominacja

Nowe spojrzenie na teorię hierarchii - dominacji


Przez wiele lat uważano, że każdy pies niezależnie od wielkości i rasy ma wrodzoną potrzebę podporządkowania sobie swoich opiekunów. Bacznie się im przypatrywano, w każdym nieposłuszeństwie dopatrując się oznak dominacji. Aby temu zapobiec, trzeba było przestrzegać szeregu dość bezsensownych rytuałów, które miały służyć zachowaniu hierarchii i zapobiec nieuchronnemu zdominowaniu właścicieli przez ich czworonoga. Nie miał on prawa zjeść posiłku przed swoim panem, usiąść wyżej niż on na schodach, zajmować miejsc z których mógłby patrzeć na niego z góry i pierwszy przejść przez drzwi lub wejść na kanapę.

Pies, który wyłamywał się z tego stereotypu, był posądzany o próbę dominacji i dążenie do podporządkowania sobie całej rodziny. Zgodnie z zaleceniami behawiorystów i trenerów należało go natychmiast przywołać do porządku. Stosując obowiązujące zasady zachowania hierarchii mieliśmy w sposób niebudzący wątpliwości uświadomić psu gdzie jest jego miejsce i przypomnieć, że to jego pan jest szefem sfory, czyli tzw. samcem Alfa. Wychowanie i budowanie relacji z psem miało raczej drugorzędne znaczenie. Wprawdzie nie było wyraźnej zachęty do stosowania rozwiązań siłowych, ale na zasadzie: cel uświęca środki, były one powszechnie akceptowane. Do dziś funkcjonuje barbarzyńska metoda „uziemiania psa”, która polega na rzucaniu go na ziemię i dociskaniu w celu podporządkowania.

Niestety nadal bardzo dużo osób uważa, że szacunek i posłuszeństwo łatwiej niż metodą perswazji i nagród, można osiągnąć używając siły. Nic bardziej błędnego. Jeśli oczekujemy określonego zachowania musimy do tego doprowadzić w sposób zdecydowany, ale bardzo spokojny i przyjacielski. Być może w niektórych przypadkach użycie siły może przynieść doraźny efekt, ale stracą na tym wzajemne relacje. Po każdym takim incydencie staną się bardziej napięte i prędzej czy później pojawią się poważne problemy, ponieważ ostre traktowanie u większości psów wywołuje lęk i opór, który często prowadzi do buntu i agresji. Warto zauważyć, że w czasie wieloletniego panowania teorii dominacji, sporo właścicieli psów, w tym również ci, którzy doskonale ją znali, nie przejmując się jej zaleceniami, wychowywali swoje psy na zasadzie budowania dobrej relacji, intuicji oraz zdrowego rozsądku. Mieli z nimi doskonały kontakt, pies był posłuszny, dobrze wychowany, a właściciele nie zauważyli, by pies podejmował próbę ich zdominowania. Widać stosowane przez nich metody wychowawcze dawały doskonałe rezultaty.


Wreszcie, po wielu latach obowiązywania, teoria hierarchii i dominacji legła w gruzach. Wycofał się z niej nawet jej twórca, Lucyan David Mech. Przyznał, że skonstruowano ją na błędnej podstawie, jakoby ludzie i psy mogli tworzyć sforę i rządzić się jej prawami. Tymczasem o sforze można mówić tylko wtedy, kiedy w jej skład wchodzą osobniki jednego gatunku, które w dodatku są samowystarczalne i same (np. polując) zapewniają sobie środki do życia. W świetle tej definicji nawet grupa psów nie może tworzyć klasycznej sfory, ponieważ ludzie, którzy do niej nie należą, zapewniają im wyżywienie i dach nad głową. Przyznanie, że nie ma sfory mieszanej spowodowało, że nie utrzymała się również teoria jakoby pies miał genetycznie zakodowaną potrzebę dominacji, która skłania go do rywalizacji o przywódczą pozycję w stadzie. Nie ma dawnego znaczenia sfory, nie ma więc dominacji, a prawdę mówiąc nigdy jej nie było. Przy okazji również słowo hierarchia nabrało pejoratywnego znaczenia i nikt się już głośno do niej nie przyznaje. Jak zwykle w takich przypadkach pojawiła się skłonność do wpadania z jednej skrajności w drugą. Teraz każdy kto ma odwagę twierdzić, że w każdej psio-ludzkiej grupie hierarchia być musi, jest posądzany o wstecznictwo i odsądzany od czci i wiary.

Mimo że od pewnego czasu toczy się ożywiona dyskusja, opinie na temat hierarchii i dominacji są nadal skrajnie zróżnicowane. Sporo osób konsekwentnie trzyma się dawnej teorii, w tym niestety wielu szkoleniowców. Inni wychowują swoje psy w oparciu o przyjacielskie relacje, pełne atrakcji spacery, pochwały i smakołyki. I to doskonale zdaje egzamin, bo pies kocha swojego pana nawet jeśli na to nie zasługuje, a co dopiero kiedy daje mu poczucie bezpieczeństwa, poświęca dużo uwagi i czasu oraz dba, by mu nic nie brakowało. Pies naprawdę potrafi to docenić i odpłacić wielką miłością i przywiązaniem. Na szczęście taki właśnie obraz relacji z psem od lat istniał w świadomości wielu ludzi, którzy nie odnajdywali się w roli samców Alfa i którym dominacja instynktownie źle się kojarzyła, choć nie zawsze mieli odwagę się do tego przyznać. Dzięki nim mamy mniej psów o złamanej psychice.

Obecnie wiele osób oczekuje nowej teorii, która zastąpi dotychczasową, ale do tej pory się nie pojawiła. Może i dobrze, bo jest czas na zdrowy rozsądek i refleksję. Warto zastanowić się jakie powinny być relacje psa z opiekunem oraz jego miejsce w naszym domu. Jest to niezwykle ważne, bo od tej decyzji zależy, czy jego obecność będzie przyjemnością, czy źródłem nieustających problemów. Pies ma wprawdzie niektóre genetycznie zakodowane cechy, ale jakiekolwiek by one były, o wszystkim decyduje odpowiednie wychowanie. Gdyby oddać rodowodowe szczenięta pochodzące z jednego miotu i wychowywane przez tego samego opiekuna w ręce różnych ludzi oraz w różne warunki, a po roku ocenić ich psychikę i zachowanie, zobaczylibyśmy jak bardzo się różnią i jak wielka jest w tym rola ich właścicieli. Doświadczony behawiorysta mógłby zapewne powiedzieć jakie każdy z nich miał życie i jakie błędy, lub nie, zostały popełnione w ich wychowaniu. Teorie się zmieniają, ale jedno pozostaje bez zmian: pies będzie umiał tyle, ile go nauczymy. Jeśli sprawia kłopoty, zamiast się na nim wyżywać i mówić, że jest złośliwy lub głupi, trzeba szukać przyczyny w swoim postępowaniu lub zaniedbaniu.


Miejsce psa w domu

Trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś kupując psa zakładał, że będzie on mógł decydować w jakichkolwiek, choćby tylko z nim związanych sprawach. Oczywiście trzeba brać pod uwagę jego potrzeby, ale jeśli w domu ma panować porządek i spokój, opiekun musi mu pokazać, gdzie są najważniejsze dla niego miejsca (jedzenie, spanie) oraz jakie w domu panują zwyczaje. Nikt z domowników nie jest w stanie radykalnie zmienić rozkładu dnia i przyzwyczajeń, tylko dlatego, że w domu pojawił się pies. To on musi się dostosować do trybu życia swojej rodziny, choć znam takich, którzy całkiem niespodziewanie nawet dla nich samych, polubili długie spacery, a nawet zaczęli biegać.

Każdy pies lubi mieć jasno ustalone zasady. Jeśli codziennie wychodzi o określonych godzinach, nie będzie przez cały dzień szalał i ciągnął wszystkich do wyjścia. A jeśli, to znaczy, że naprawdę wyjść musi i właściciel powinien to poważnie potraktować. Wszystko sprowadza się do ustalenia katalogu praw i obowiązków, który musi być przemyślany i ustalony z wszystkimi domownikami, jeszcze zanim szczenię pojawi się w domu, a potem od pierwszego dnia konsekwentnie przez wszystkich wprowadzany i przestrzegany. Najgorsze, co może się zdarzyć, to sprzeczne polecenia, jedna osoba pozwala na to, czego druga mu zabrania, za to samo pies raz jest chwalony a innym razem ganiony. W efekcie traci pewność siebie, ponieważ nie wie, czego się od niego oczekuje. Rozwaga, spokój i konsekwencja - to elementy, bez których nie ma dobrego wychowania.

Wiadomo, że pies dobrze się czuje, jeśli jest trzymany w pewnym drylu. Bardzo lubi się uczyć i chętnie wykonuje rozmaite polecenia, żeby sprawić przyjemność swojemu panu i zasłużyć na nagrodę w postaci zabawy lub smakołyka. Pies który ma przewidywalnego, dającego mu poczucie bezpieczeństwa opiekuna, doskonale wie czego się od niego oczekuje, co nie znaczy, że nie będzie próbował się buntować, lub „negocjować” jakichś ustępstw i przywilejów. I to wcale nie dlatego, że chce zdominować swojego opiekuna, ale np. na skutek dążenia do wygody, łakomstwa, lub frustracji spowodowanej niemożnością wyładowania nagromadzonej energii. Pies doskonale wyczuwa z kim i na ile może sobie pozwolić, dlatego takie próby najczęściej mają miejsce wtedy, kiedy podejrzewa lub wie, że opiekunowi brak konsekwencji i jest szansa żeby coś wytargować.


Dominacja - jak najszybciej zapomnieć !

Zarówno dziś, jak i w okresie panowania teorii dominacji były psy dobrze i źle wychowane a właściciele mieli z nimi lepszy lub gorszy kontakt w zależności od tego, ile wiedzieli o ich psychice i czy poświęcali im wystarczająco dużo uwagi i czasu. W gruncie rzeczy zawsze chodziło o to samo: żeby pies był posłuszny, dobrze wychowany i nie próbował wejść nam na głowę. Od kiedy stwierdzono, że nie jest prawdą , by miał genetycznie zakodowaną skłonność do dominacji, wycofano się również z konieczności jego podporządkowania i ujarzmiania. Zasadnicza różnica w obecnym postrzeganiu tego problemu polega na tym, że odrzucono wszelkie rozwiązania siłowe, natomiast skupiono się na konieczności poznania psiej psychiki i mowy ciała, prawidłowej interpretacji wysyłanych przez psa sygnałów oraz korygowania jego zachowań za pomocą odpowiednich, zrozumiałych dla niego przekazów. Jest to bardzo dobry kierunek, bo wreszcie wyraźnie zostało powiedziane, że z psem nie należy walczyć, tylko próbować go zrozumieć, zdobyć jego zaufanie oraz prawidłowo interpretować i w razie potrzeby spokojnie, konsekwentnie korygować jego zachowanie.

Trudno się oprzeć wrażeniu, ze problem dominacji został sztucznie wykreowany. Pies nie ma potrzeby dominowania swojego opiekuna, to my dopatrujemy się takich zachowań tam, gdzie ich nie ma. Jeśli pies warknie kiedy usiłujemy wyrzucić go z kanapy, to nie znaczy, że chce zdominować swojego pana, ale na swój sposób daje mu do zrozumienia, że mu się to nie podoba, bo zawsze leży w tym miejscu i wolałby tu zostać. Oczywiście pies musi wykonać polecenie, ale jeśli się buntuje, nie reaguje lub nawet warczy, nie próbujmy rozwiązać problemu krzykiem. Mądrość opiekuna polega na tym, żeby za wszelką cenę unikać rozwiązań siłowych i tzw. sposobem skłonić go do wykonania polecenia: zamiast go szarpać lub spychać z kanapy, lepiej odejść kilka kroków i wesoło przywołać go do siebie, z pewnością przybiegnie, bo takie zaproszenie zapowiada coś ciekawego.

Pies nigdy nie robi czegoś na złość i nigdy nie próbuje dominować, jego bunt i odmowa wykonania polecenia podyktowane są chęcią ochrony zasobów i osiągnięcia jak największych korzyści. Z kolei jeśli posłucha i wykona polecenie właściciela to też nie dlatego, że jest przez niego zdominowany - zrobi to, bo jest oportunistą, który na zasadzie odpowiednich skojarzeń wie, że jeśli zrobi to czego opiekun od niego oczekuje, spotka go za to coś przyjemnego, np. smakołyk, zabawa lub entuzjastycznie okazana radość. Trzeba mu więc pokazać, że wykonywanie naszych poleceń bardziej mu się opłaci niż bunt. Wystarczy, że za dobre zachowanie będziemy go nagradzać a złych nie będziemy zauważać, żeby wiedział co mu się bardziej opłaca. Stosując pozytywne metody szkolenia można osiągnąć znacznie więcej niż siłą i strachem. Pies chętniej wykonuje polecenia opiekuna, jeśli jest z nim emocjonalnie związany, czuje do niego respekt, ale jednocześnie darzy go pełnym zaufaniem. Najłatwiej je zdobyć konsekwentnym i sprawiedliwym postępowaniem, bliskością i wspólnym spędzaniem czasu.

Właściciel powinien być dla psa przewodnikiem i nauczycielem. Żeby go dobrze rozumieć i wiedzieć jak do niego dotrzeć, musi znać i uważnie odczytywać wysyłane przez niego sygnały (postawa, mimika, spojrzenie, ruch ogona) zwane mową ciała. Pies bardzo dużo mówi, tylko trzeba go dobrze rozumieć, trzeba także wiedzieć, jak mu przekazać to, co mamy mu do powiedzenia. Mówmy do niego zawsze w ten sam sposób i używajmy tych samych gestów, bo to mu ułatwia poprawne odebranie przekazu. Po pewnym czasie będzie wyprzedzał nasze życzenia. Psy potrafią bezbłędnie odczytywać nastrój i zamiary właściciela, niestety w drugą stronę jest znacznie gorzej. Jeśli jest nieposłuszny i odmawia wykonania polecenia, nie dopatrujmy się w jego działaniu chęci dominacji, bo jej tam nie ma. Jest natomiast wielkie przywiązanie i zaufanie, które stanowią najlepszą bazę do budowania wspaniałej, przyjacielskiej relacji. Nie wahajmy się od niego wymagać, pies lubi się sprawdzać i często się zdarza, że sam się o to dopomina. Pamiętajmy, żeby rozważnie rozszerzać przywileje, bo bardzo niechętnie z nich rezygnuje, nie dziwmy się więc, jesli będzie próbował protestować.

Trzeba również pamiętać o tym, że nasz przyjaciel ma nie tylko obowiązki, ale także prawo do szacunku i sprawiedliwego traktowania. Pies oczywiście nie może skakać na dziecko i wyrywać mu bułkę, bo ma na nią apetyt, ale również dziecko nie może ciągnąć psa za uszy, droczyć się z nim zabierając mu miskę ani wpadać na niego z impetem, kiedy śpi w swoim legowisku. Do wielu nieszczęśliwych wypadków z udziałem psów z pewnością by nie doszło, gdyby ich opiekunowie o tym pamiętali i uświadomili to także swoim dzieciom.

Jest rzeczą oczywistą, że pies musi podporządkować się swoim opiekunom, ale to musi wynikać z respektu, zaufania i chęci sprawienia im przyjemności, a nie ze strachu, bo pies, który się boi, prędzej czy później straci do nich zaufanie. Zachowanie pełnej kontroli nad swoim podopiecznym ma jeszcze jedną, wielką zaletę. Pies, który słucha swego pana i niezawodnie reaguje na jego polecenia, może korzystać z dużo większej swobody. Na spacerach może być spuszczany ze smyczy, wszędzie zabierany, a spędzenie z nim wakacji to prawdziwa radość. Przyjemnie jest mieć dobrze wychowanego psa, ale trzeba na to zapracować. Jak mawiają rolnicy: jak posiejesz, tak zbierzesz.

 

Hierarchia - nie dajmy się zwariować !

Od kiedy dominacja zniknęła z kanonu pojęć kynologicznych, podważona się również konieczność istnienia hierarchii. Problem w tym, że wszędzie tam, gdzie funkcjonuje jakaś grupa, automatycznie tworzy się hierarchia, nawet wtedy, kiedy jej członkowie nie zdają sobie z tego sprawy. Społeczeństwo ludzkie składa się z jednostek, które łączy bardzo dobrze zorganizowana, hierarchiczna struktura zależności. Zbudowana jest na podstawie ich zróżnicowania według zdolności, pełnionych funkcji, powiązań i dostępu do zasobów. Hierarchiczne powiązania występują we wszystkich jej komórkach, w tym również w rodzinie, w której każdy musi znaleźć swoje miejsce. Podział funkcji dokonuje się w sposób naturalny, każdy robi to, do czego ma większe niż inni zdolności i co mu najlepiej wychodzi, ale zawsze jest jedna osoba, która w trudnych sytuacjach podejmuje ostateczną decyzję. Reszta rodziny najczęściej to akceptuje, zwłaszcza jeśli ma do niej zaufanie i wierzy w skuteczność jej działania. Skoro hierarchia tak dobrze sprawdza się w relacjach między ludźmi, nie ma powodu, by nie podlegały jej także nasze domowe zwierzęta.

Szczenię od pierwszych dni uczy się funkcjonować w grupie: najpierw z matką i rodzeństwem, gdzie ewidentnym przywódcą jest suka, potem w jego świadomości pojawia się człowiek, który zajmuje najwyższe miejsce w hierarchii, bo słucha go nawet jego matka. To ona uczy go typowych dla psa reakcji i zachowań, które na zawsze zostaną zakodowane w jego psychice. Dlatego mimo, że wchodzi do nowej, ludzkiej rodziny, jego zachowania zawsze będą typowo psie i żeby do niego dotrzeć i dobrze go wychować, trzeba znać sposób jego reagowania i odpowiednio nim pokierować. Pies nigdy nie będzie rozumował tak jak człowiek, nawet jeśli całe życie spędza wyłącznie wśród ludzi, każde jego zachowanie będzie interpretował na swój własny, psi sposób i adekwatnie do tego postępował. Wynika stąd, że jedyną drogą do jego zrozumienia jest poznanie jego psychiki oraz mowy ciała i znalezienie takiego sposobu komunikacji, który pozwoli wyraźnie pokazać mu gdzie jest jego miejsce w rodzinnej hierarchii i czego od niego oczekujemy. Nie mówmy, że takiej hierarchii nie ma, bo każde dziecko, gdyby je o to zapytać, bez problemu potrafi ją opisać. Z pewnością niejeden rodzic byłby spostrzegawczością swojej pociechy zaskoczony.

Pies koniecznie musi mieć w domu swoje miejsce i już pierwszego dnia trzeba mu je pokazać. Powinno się to odbywać bez pośpiechu, spokojnie, w przemyślany i zaplanowany przez całą rodzinę sposób. Pozwalamy mu zwiedzić i obwąchać całe mieszkanie, pokazujemy przygotowane dla niego legowisko, w którym powinien znaleźć jakiś smakołyk i miejsce, gdzie jest jego miska. Przemawiamy, chwalimy go, bo to buduje jego zaufanie i sprawia, że właściciel, który cały czas mu towarzyszy i czuwa nad każdym jego krokiem, niemal od razu staje się jego podporą i przewodnikiem. W ten sposób prawie niezauważalnie wchodzi na swoje miejsce w domowej hierarchii, w której to on jest podporządkowany wszystkim członkom swojej rodziny, a nie na odwrót jak to czasem bywa.

Ustalenie pozycji psa w domu to dopiero pierwszy krok na drodze do jego wychowania. Sam fakt uznania zwierzchnictwa właściciela nie spowoduje, że od razu zacznie się poprawnie zachowywać, ale z pewnością bardzo ułatwi szkolenie. Trzeba pamiętać, że ustalanie hierarchii to przyjazne, konsekwentne pokazywanie psu, gdzie jest jego miejsce i jakiego zachowanie znajduje aprobatę jego właściciela. Utrwalanie przywódczej roli właściciela nie może oznaczać tyranii i strofowania. Powinno wynikać z poczucia bezpieczeństwa jakie daje mu obecność jego opiekuna, z respektu i przywiązania, a nie ze strachu. Pies w żadnym momencie nie może się bać, nie wolno go tłamsić i zastraszać, bo to może zniszczyć jego psychikę. Chodzi o stworzenie codziennej rutyny, w której pies do niczego nieprzymuszany, będzie zachowywał się w pożądany przez właściciela sposób. To nie umniejszy jego pewności siebie i poczucia własnej wartości, ale spowoduje, że będzie przestrzegał ustalonych zwyczajów, co w istotny sposób ułatwi życie.

Pies bardzo dobrze się czuje, jeśli żyje w ustalonym rytmie, choć czasem zdarza się, że nagle buntuje się i odmawia posłuszeństwa. Bywa też, że jego emocje biorą górę i jest tak szczęśliwy i podniecony biegając po parku, że pozostaje głuchy na wszystkie nawoływania. To nie oznacza, że ma zamiar podważyć istniejącą hierarchię, po prostu roznosi go energia lub sprawdza, jak jego pan na to zareaguje. Brak akceptacji szybko sprowadza go na właściwą pozycję. Jakkolwiek to nazwiemy, konieczne jest przestrzeganie właściwej hierarchii, w której pies jest na końcu, po wszystkich dorosłych członkach rodziny i dzieciach. W gruncie rzeczy zawsze chodzi o jedno - żeby znał swoje miejsce w domu i przestrzegał wyznaczonych przez zasad. Nie robimy mu tym krzywdy, wręcz przeciwnie, ugruntowujemy jego pozycję. Bardzo często ci właściciele, którzy z wielkiej miłości pozwalają mu na wszystko, potem sobie z nim nie radzą i obwiniając go za swoją nieporadność lub zaniedbania, nierzadko bezdusznie się go pozbywają.



Skomentuj artykuł - napisz, jeśli chcesz poszerzyć zawarte w nim informacje lub podzielić się swoim doświadczeniem. Masz ciekawy tekst lub zdjęcia swojego autorstwa skontaktuj się z nami. Wszystkich chętnych do współpracy serdecznie zapraszamy!

E-mail: *
Treść: *
Projekt i wykonanie: Blueprint
Wszelkie prawa zastrzeżone dla piesporadnik.pl 2018
PiesPoradnik.pl ul. Grunwaldzka 487 B 80-309 Gdańsk

Zakaz kopiowania - wszystkie teksty, zdjęcia i materiały graficzne publikowane w tym portalu są chronione prawem autorskim i nie mogą być kopiowane.