Adoptujemy psa ze schroniska » Po adopcji w nowym domu

Pierwszy dzień w nowym domu


Jeśli adopcję poprzedziliśmy kilkoma wspólnymi spacerami, pies łatwiej i ufniej wejdzie w nowe otoczenie. Przy dojeździe samochodem może się okazać, że doskonale się w nim czuje i jest do niego przyzwyczajony, ale także, że się boi, bo nigdy nim nie jechał. Na wszelki wypadek na siedzenie trzeba położyć koc, żeby go nie pobrudził a kierowca powinien jechać spokojnie, bez nagłych hamowania i przyspieszania oraz ostrych rajdowych zakrętów, żeby psa dodatkowo nie stresować.


Przed wejściem do domu trzeba koniecznie pospacerować z nim tak długo, aż załatwi wszystkie potrzeby fizjologiczne, nie byłoby dobrze, gdyby pojawienie się w nowym domu rozpoczął od wielkiej mokrej plamy na dywanie. Ten moment powinien być bardzo dokładnie przygotowany, bo od niego w dużej mierze zależy to, jak się ułożą jego relacje z opiekunami. Bardzo często cała rodzina z głośnymi okrzykami wybiega na jego spotkanie, wszystkie ręce wyciągają się do głaskania a dzieci rzucają się żeby go objąć i przytulić. Jest to najgorsza rzecz, jaką można zrobić, bo pies zamiast się czuć bezpiecznie, jest skrajnie przerażony i może reagować w trudny do przewidzenia sposób. Dzieci muszą być uprzedzone, że pies może się ich bać i pouczone, żeby zachowały się spokojnie, powściągliwie i dały mu czas na zapoznanie się i oswojenie z nowym otoczeniem.

Najlepiej, żeby domownicy zachowali dystans, a jedna osoba trzymając psa na smyczy oprowadziła go po mieszkaniu, pozwoliła mu wszystko obejrzeć, obwąchać i dała mu na to tyle czasu, ile potrzebuje. Pokazujemy mu jego legowisko i miskę i pozwalamy obwąchać wszystkich domowników. Dopiero teraz można psa pogłaskać, ale wszystko powinno odbywać się bardzo delikatnie, bez przekrzykiwania się i gwałtownych gestów, bo i bez tego pies jest skrajnie zestresowany. Przez pierwszych kilka dni nie zapraszajmy znajomych, żeby w pierwszym rzędzie poznał domowników i oswoił się z nowym otoczeniem. Cały czas obserwujmy jego zachowanie żeby dowiedzieć się o nim jak najwięcej: co umie, a czego trzeba go będzie nauczyć, czego się boi, a co sprawia mu największą radość.


Na początku wskazana jest duża powściągliwość, bo pewnych zachowań pies może się przestraszyć. Nie bierzmy go na siłę na kolana i nie przytulajmy, podchodźmy do niego powoli, zawsze od przodu, żeby nie czuł się zagrożony, wystrzegajmy się gwałtownych gestów, zanim nie będziemy mieć pewności jak na nie zareaguje.

Każdy pies lubi pieszczoty, ale jeśli ich dotąd nie poznał, żywiołową próbę objęcia go może odebrać jako atak. Trzeba dać mu czas, żeby nabrał zaufania i przekonania, że ze strony nowych opiekunów nic mu nie grozi, wtedy sam się do nas zbliży, ale to pies powinien pokazać, że jest gotowy na następny etap zażyłości. Okres adaptacji może potrwać czasem kilka dni a czasem nawet kilka miesięcy. Im więcej przeszedł, tym dłużej trzeba odzyskiwać jego zaufanie. Nie musztrujmy go, ale też nie stwarzajmy wrażenia, że to on jest najważniejszy, pozwólmy mu zabiegać o nasze względy, wtedy nie będzie wątpliwości, kto jest w tym stadzie przywódcą i psu nie przyjdzie ochota, żeby próbować stawiać na swoim. Ustalenie już pierwszego dnia właściwej hierarchii jest bardzo ważne, nie ulega wątpliwości, że pies łatwiej przystosuje się do domowych zwyczajów, jeśli będzie miał konsekwentnego, ale spokojnego i przyjaznego przywódcę, który mu wyraźnie pokaże czego od niego oczekuje. Każde poprawne zachowanie nagradzamy gestem i smakołykiem.


Stosujmy tylko pozytywne metody nauki. Nie próbujmy psu niczego zabierać, zwłaszcza miski z jedzeniem, bo jeśli poznał głód, będzie jej bronić. Musi uwierzyć, że miska jest jego i nikt mu jej nie zabierze. Jeśli nie chce oddać patyka, nie wyrywajmy go tylko rzućmy mu drugi, a jeśli warczy i nie dopuszcza nas do swojego legowiska, nie wyciągajmy go z niego na siłę, tylko zawołajmy do siebie i kiedy przyjdzie, nagrodźmy smakołykiem. Po pewnym czasie nabierze zaufania, poczuje się pewnie i przestanie pilnować. Na wszelki wypadek w pierwszych dniach zostawmy mu obrożę, żeby w razie potrzeby można go było za nią przytrzymać. Na spacerze nie spuszczajmy go ze smyczy, dopóki nie będziemy całkowicie pewni jego reakcji, bezpieczniej jest wydłużyć smycz i sprawdzić, czy za każdym razem natychmiast na zawołanie wróci. Wiele psów znalazło się pod kołami samochodu tylko dlatego, że jego opiekun za wcześnie uwierzył, że już w pełni nad swoim podopiecznym panuje.



Skomentuj artykuł - napisz, jeśli chcesz poszerzyć zawarte w nim informacje lub podzielić się swoim doświadczeniem. Masz ciekawy tekst lub zdjęcia swojego autorstwa skontaktuj się z nami. Wszystkich chętnych do współpracy serdecznie zapraszamy!

E-mail: *
Treść: *
Projekt i wykonanie: Blueprint
Wszelkie prawa zastrzeżone dla piesporadnik.pl 2017
PiesPoradnik.pl ul. Grunwaldzka 487 B 80-309 Gdańsk

Zakaz kopiowania - wszystkie teksty, zdjęcia i materiały graficzne publikowane w tym portalu są chronione prawem autorskim i nie mogą być kopiowane.