Jak dbać o oczy, uszy, zęby, pazury.. » Pielęgnacja łap i pazurów

Otarcia i skaleczenia łap


Jeśli zauważymy, że pies utyka, oszczędza którąś łapę lub nadmiernie się nią zajmuje, trzeba ją od razu dokładnie obejrzeć. Dotyczy to szczególnie opuszki.


Zaczynamy od sprawdzenia czy bardzo obfita u niektórych psów sierść porastająca przestrzenie między opuszkami nie zbiła sie w filc, który nie tylko powoduje dyskomfort, ale po pewnym czasie może spowodować bolesną odleżynę. Jeśli tak jest, trzeba go delikatnie wyciąć i podrażnione miejsce posmarować maścią przyspieszającą gojenie. Już po kilku dniach po problemie nie powinno być śladu, utrzymywanie się rany może świadczyć o zakażeniu bakteryjnym, szczególnie jeśli łapa jest gorąca lub opuchnięta. W takim przypadku nie należy czekać, tylko zasięgnąć fachowej porady, bo domowe leczenie może sie okazać niewystarczające.

Psie opuszki każdego dnia narażone są na skaleczenie, wystarczy kawałek szkła z bezmyślnie rozbitej i rzuconej na trawnik butelki albo kolec który wbił się w łapę po nadepnięciu na gałąź. Te skaleczenia są bardzo zdradliwe, bo często ciało obce dostaje się w głąb opuszki, po pewnym czasie rana się zabliźnia, na pozór wszystko jest w porządku, podczas gdy kawałek szkła, drzazga lub kolec tkwi wewnątrz i przy każdym stąpnięciu kaleczy i sprawia psu ból. Jedynym wyjściem jest niezwłoczna wizyta u lekarza weterynarii, który usunie ciało obce i nałoży szew, co bardzo przyspieszy gojenie. Przed wyjściem na spacer warto łapę zabandażować i włożyć na nią specjalny but ochronny, żeby nie zainfekować rany.

Każde nadmierne zainteresowanie psa jakimś miejscem powinno zwrócić uwagę właściciela i skłonić go do jego dokładnego obejrzenia. Jeśli przy oględzinach nie znajdziemy nic podejrzanego, mimo wszystko zawsze trzeba łapę bardzo dokładnie obmacać, pouciskać w różnych miejscach, jeśli psu nic nie dolega, spokojnie powinien na to pozwolić, pisk i wyrywanie łapy świadczy o tym, że bez wizyty w przychodni weterynaryjnej problemu rozwiązać się nie da. Nie wolno zwlekać, bo opuszki goją się trudno i długo.


Warto również od czasu do czasu dokładne obejrzeć pazury i przestrzenie międzypalcowe. Rozłupany lub naderwany pazur powoduje ból i przeszkadza w chodzeniu, pies próbuje go wygryzać, co zawsze pogarsza sytuację. Trzeba również upewnić się czy pazury nie zawijają się i nie wbijają w opuszkę bo są za długie, oraz czy piąty pazur (jeśli pies go ma) także nie jest za długi i nie wbija się w ciało. W tym przypadku ich skrócenie całkowicie rozwiąże problem.

Pamiętajmy, że lizanie łap zawsze wymaga sprawdzenia jaka jest tego przyczyna. Jeśli zainteresowanie psa budzi tylko jedna łapa, najprawdopodobniej ona jest źródłem problemu i to nią szczególnie trzeba się zająć. Po wykluczeniu wszystkich ewentualnych przyczyn natury medycznej, trzeba wziąć pod uwagę problemy z psychiką psa wynikające najczęściej z nudy, stresu lub osamotnienia.

We własnym ogrodzie pamiętajmy o tym, żeby odwracać grabie zębami do dołu, nie rzucajmy na ziemię szklanych opakowań i gwoździ. Na spacerze patrzmy pod nogi, bo pełno jest na chodnikach szkła. Ryzykowne jest także puszczanie psa na trawnik przylegający do chodnika i ulicznych ławek bo są to ulubione miejsca w których pijaczkowie chowają dowody swojej słabości. Powodem otarć Przestrzec należy przed możliwością otarcia opuszek, do czego dochodzi najczęściej podczas biegania, a szczególnie zabaw na betonie lub ostrej kostce brukowej. Dochodzi wtedy do uszkodzenia opuszek wszystkich łap a leczenie jest trudne i długotrwałe.


W upalne dni strzeżmy się również asfaltu, który staje się tak gorący że parzy, natomiast zupełną katastrofą jest wbiegnięcie psa na pas ulicy, na który właśnie został wylany asfalt, bo jego łapy będą wyglądały tak, jak na powyższym zdjęciu.  Wszędzie tam, gdzie prowadzone są roboty drogowe trzeba zachować szczególną ostrożność i na wszelki wypadek prowadzić psa na smyczy.


Miarą możliwości naszych drogowców była kiedyś ulica Graniczna w Piotrkowie Trybunalskim, na której prace wykonywane przez firmę z Moszczenicy zostały wprawdzie zakończone, ale która ze względu na „usterki” nie została przez Urząd Miasta odebrana. Kiedy przygrzało słońce nietypowy asfalt wyglądem przypominał gęstą, mazistą smołę, w którą zapadały się psie łapy. Któregoś dnia pies, który wbiegł na ulicę, poślizgnął się, przewrócił i nie był w stanie sam się podnieść. Przechodnie szybko zawiadomili straż pożarną, która często udziela pomocy zwierzętom w potrzebie oraz pracowników schroniska, którzy natychmiast przyjechali i zajęli się wtopionym w jezdnię psem. Gdyby nie szybka reakcja mieszkańców, straży pożarnej i pracowników schroniska, pies prawdopodobnie by nie przeżył, zostałby uwięziony w smole, bo po ochłodzeniu i stwardnieniu nawierzchni nie dałoby się go już stamtąd wydobyć.

fot. Ewelina Wujek

Usuwanie smoły trwało długo, ale na szczęście suczkę udało się uratować mimo, że była w bardzo ciężkim stanie. Jej wybawcy nazwali ją Smółka. Skandalicznym partactwem oraz całym zajściem zajął się i nagłośnił je na ePiotrkow.pl. radny tego miasta pan Jan Dziemdziora. Mieszkańcy Piotrkowa powinni to zapamiętać, bo potrzebne są wśród radnych osoby wrażliwe na problemy zwierząt.

Przy okazji podzielę się swoim doświadczeniem:

Drogowców nie darzę sympatią od kiedy naprawiali asfaltową nawierzchnię przed moim domem. Miałam wówczas owczarka niemieckiego, którego rano wypuszczałam do ogrodu. Tego dnia również wesoło wybiegł na poranne siusiu, niestety jeden z robotników wpadł na szatański pomysł, przeskoczył przez płot i dokładnie wysmarował go smołą. Za moment wpuściłam psa do domu i zanim całkowicie zaspana zobaczyłam co się stało, poczułam zapach smoły. Pies szalał, ocierał się o wszystkie ściany pozostawiając na nich czarne plamy, byłam akurat sama w domu i zupełnie nie wiedziałam co robić. Zrozpaczona zadzwoniłam do przyjaciół, którzy zjawili się natychmiast z całą torbą kupionego na tę okoliczność masła. Dzięki temu sprawdziłam, co w takiej sytuacji należy zrobić.

Trzeba nałożyć ochronne rękawiczki, wstawić psa do wanny, której dno wyściełamy gazetami lub starym kocem. Nie wolno moczyć sierści wodą, tylko grubo posmarować ją miękkim masłem, które dokładnie rozprowadzamy i rozmasowujemy tak, żeby wymieszało się ze smołą. Jednorazowymi ręcznikami usuwamy powstałą maź z sierści, bardzo pomocny jest przy tej czynności dość gęsty grzebień, który po każdorazowym przeciągnięciu rzez sierść trzeba wytrzeć. Im więcej uda się usunąć smolistej mazi, tym lepiej. Następnie wyciągamy kolejną kostkę masła i powtarzamy wszystkie czynności od początku. Dopiero po całkowitym usunięciu smoły można psa wykąpać delikatnym szamponem, a po ostatnim spłukaniu obficie nałożyć odżywkę, żeby złagodzić podrażnienie skóry. Po wysuszeniu pieskowi należy się dobre jedzonko, nakrycie kocem i długi spokojny sen. Na właściciela czeka czyszczenie mieszkania, sprzątanie łazienki i malowanie ścian. 

Uwaga:
nigdy (!) do usuwania czegokolwiek z psiej sierści nie wolno używać benzyny lub jakichkolwiek innych rozpuszczalników, bo to tak piecze, że pies dostanie szału. Jedynie skuteczne i bezpieczne jest masło, a nie margaryna. Jeśli ktoś zna jakąś inną metodę, niech się z nami podzieli.



Skomentuj artykuł - napisz, jeśli chcesz poszerzyć zawarte w nim informacje lub podzielić się swoim doświadczeniem. Masz ciekawy tekst lub zdjęcia swojego autorstwa skontaktuj się z nami. Wszystkich chętnych do współpracy serdecznie zapraszamy!

E-mail: *
Treść: *
Polityka prywatności

Prawa autorskie

Wszystkie ma- teriały publiko- wane w tym serwisie są chronione pra- wami autor- skimi. Kopiowanie całości lub części jest zabronione.
Projekt i wykonanie: Blueprint
Wszelkie prawa zastrzeżone dla piesporadnik.pl 2017
PiesPoradnik.pl ul. Grunwaldzka 487 B 80-309 Gdańsk

Zakaz kopiowania - wszystkie teksty, zdjęcia i materiały graficzne publikowane w tym portalu są chronione prawem autorskim i nie mogą być kopiowane.